instagram, yo

666 CHAMBERS ON INSTAGRAM

6.11.12

homeless.

poniższy zestaw a'la bezdomny najlepiej dopełniłaby jeszcze kołdra od margieli dla h&m i pies na smyczy. drugie posiadam. co do pierwszego: moje fundusze nie pozwalają jednak na to, aby wydawać je na czyste fanaberie, bo taką byłby kołdro-płaszcz. na polskich ulicach pewnie bym się w nim nie pojawiła. pomijam aspekty wytykania paluchami, bo do tego jestem przyzwyczajona w tym smutnym jak chuj kraju. płaszcz ten pewnie nieźle ograniczałby mi motorykę, a poza tym wiadomo, że wszystko co jasne podczas jesiennej i zimowej pluchy się nie sprawdza. w świecie internetowym ma miejsce zagorzała dyskusja na temat wyżej wymienionej kolekcji, ale ja dodam od siebie tyle: jest dobra, chcę to nosić. pasuje mi ten minimalizm i "odwracanie kota ogonem. uwielbiam dekonstrukcję ubrań, a ta pokazana przez margielę skradła moje serce. end of story.
z tego miejsca pragnę także serdecznie pozdrowić firmę reserved za przywrócenie kominów w geometryczne wzory. kominy i czapki, to chyba jedna z niewielu rzeczy, za które lubię zimne pory roku. uwielbiam owijać się ogromnymi kawałkami materiału tak, że ledwo widać czubek mojego nosa. naprawdę pomagają mi przetrwać.
jak widać brak makijażu (oprócz czerwonej pomadki) mi nie służy. o, okrutny świecie.


set from few days back. homeless person style. i guess that missing element is the duvet coat from mmm x h&m and a dog. i've got only the second thing. according to the first element: i don't have enough $$$ to spend them on my caprices only, because half-coat half-duvet is one hell of a caprice. i probably wouldn't wear them in the polish, sad as fuck, streets. and that's not because people would point fingers at me. i'm used to it. wearing this lovely thing would be so impractical during ugly & wet autumn days and i probably wouldn't be able to move properly. everyone from the so called "fashion world" probably said something about this collection, because there's a loooooong discussion going on. i want to add only this: it's good. i want to wear it. i love that kind of minimalism. i simply adore deconstruction of clothes and the one made by margiela stole my heart. end of story.
snoods. everybody loves them. them and beanies are one of the very few things, which i like during this time of the year. i love to wrap myself in the huge pieces of fabric, letting tip of my nose to be the only visible thing. it helps me survive.
yeah, wearing no make up (except this lovely red lipstick) is really NOT for me. oh, cruel world.

















[varsity jacket - mishka nyc, peplum tee - h&m trend, ripped jeans - diesel (second hand), boots - parfois, studded bag - zara, snood - reserved]

21 comments:

  1. to oko na bluzie jest zajebiste , no i nieźle ci w pomalowanych ustach!

    ReplyDelete
  2. nie wyglądasz jak bezdomny, bezdomni nie chodzą tak świetnie ubrani!

    ReplyDelete
  3. w tym wydaniu potrafię przekonać się do tej bluzy

    ReplyDelete
  4. Mój ałtfit na bezdomnego jest znacznie bliższy oryginałowi ;) Komin jest super! Może jednak powinnam czasem wejść do jakiegoś sklepu i olać swoje "kupowanie tylko tego, co potrzebne". Bo na kominy i szale niedługo będę potrzebowała osobnej szafy, a taki też bym chciała ;)
    Bluza super. Bez makijażu wyglądasz jak każda kobieta bez makijażu i fotoszopa, czyli normalnie i naturalnie. To nie jest widok, do którego przyzwyczajają odbiorców media, bywa.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja też potrafię się bardziej postarać, ale tego "outfitu" chyba nie należy publikować haha ja ostatnio kupuję w zasadzie tylko to, co potrzebne i dodatkowo pozbywam się sterty ubrań z szafy. trochę problemowo wygląda tylko sprawa dodatków... ;)
      do tego zaspana i zmarznięta kobieta haha

      Delete
  5. Znasz jakies fajne (i tanie) lumpeksy w Wawie, ktore polecasz?
    Swietny outfit, pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. niestety większość moich ulubionych została zamknięta rok, 2 lata temu. tanie lumpeksy w warszawie chyba nie istnieją - ceny od około dwóch lat są dla mnie zastraszające i jeżeli coś kupuję, to zazwyczaj na tzw. "wyprzedaży". polecam wycieczki do innych miast :)
      dziękuję!

      Delete
  6. jakich kosmetyków używasz do makijażu?

    ReplyDelete
  7. Mylisz się, brak makijażu jest jak najbardziej okej! Świetne kolczyki! Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. wiadomo, że jest jak najbardziej okej! tylko nie w moim wydaniu haha

      Delete
  8. Brilliant. Especially in love with the scars and your piercings :) X

    ReplyDelete
  9. lubię w twojej stylówce to, że jest dosyć prosta i ewidentnie nie są to "stylizacje" (fuj, nienawidzę tego słowa), tylko sposób w jaki się ubierasz na co dzień. Zdecydowanie wolę oglądać blogi ludzi, którzy pokazują swój rzeczywisty styl, a nie prezentują na sobie wypożyczone/otrzymane w gratisie/kupione na potrzeby "sesji" ciuchy bo to mimo wszystko streetwear jest dla mnie dużo bardziej inspirujący, niż efemeryczny, internetowy haute-couture.

    Ciuchlandy w Wwie są faktycznie strasznie drogie. Pochodzę z Chełma, który generalnie ciuchlandami stoi. Tam z reguły wszystko kosztuje w granicach 10 zł. Zdarzyło mi się np. kupić kimonowe czarne sztuczne futro trochę w stylu Yamamoto za 1zł 50gr:) To również jedyne miasto jakie znam, w którym zwykłe sklepy nie wytrzymują konkurencji z lumpeksami i bankrutują. W jednym, największym ciuchlandzie co tydzień w dniu dostawy są tłumy. Na ścianach wiszą plazmy, leci skoczny dance (rozgrzewa do walki o szmaty), a ludzie się tratują :) Niech miarą tego szału będzie fakt, że na przestrzeni lat dwie kobiety umarły tam na zawał. W każdym razie często jadąc do domu odwiedzić mamę, zabieram ze sobą znajomych ze stolicy na tour po ciuchlandach. Z własnego doświadczenia wiem, że niezłe zagłębie second-handów jest też w świdniku i lublinie, a z relacji moich znajomych- również w Siedlcach.

    ReplyDelete
    Replies
    1. miło mi bardzo to czytać :) wiadomo przecież, że nie będę się stroić do postów. pokazuję to, co faktycznie noszę, bo chyba nie ma sensu taka sztuczna szopka.

      nie za dobrze Ci? haha informacja o zawałach brzmi przerażająco i mocno abstrakcyjnie. lubię to!
      mogłabyś kiedyś zabrać i mnie ;) właśnie do lublina planuję niedługo wycieczkę i mam nadzieję, że wrócę obładowana jakimiś perełkami :)

      Delete

Thanks.
And i'm sorry for the captcha, but no spammers are wanted here.